Lepiej zostać kierowcą taksówki czy UBERa?

uber

To pytanie zadaje sobie coraz więcej osób. UBER wszedł na rynek z mocnym przytupem, pokazał, że może być ostrą konkurencją dla korporacji taksówkarskich, a sami kierowcy nie muszą przechodzić szeregu różnych badań i ubiegania się o licencję. Czy jest to do końca pozytywne zjawisko? Czy może właśnie taka niedbałość negatywnie wpływa na postrzeganie tej firmy przez samych klientów?

UBER postawił proste warunki swoim kierowcom. Mają jeździć w miarę nowymi samochodami i zainstalować aplikację mobilną na telefon, która będzie informować o możliwych kursach. Później? Kto pierwszy, ten lepszy. Płatność przez aplikację, pensja prosto na konto. Bez możliwości negocjacji warunków, sprawdzenia rzeczywistego kursu i co ważne – bez pozwoleń, bez licencji taxi Warszawa, która już zaczyna się odbijać czkawką na kierowcach UBERa.

„Nie korzystam z UBERa. Skąd mogę wiedzieć kto siada za kierownicą. Czy ma pozwolenia, ważne badania lekarskie, czy nie jest przypadkiem niebezpieczny? Czy moje bezpieczeństwo i zdrowie jest tak mało istotne, że pokuszę się o te kilka złotych oszczędności? Z dużą świadomością wybieram warszawskie korporacje taksówkarskie. Chcę dojechać cało do celu” – komentuje Arek, który od lat jest wierny taksówkom.

Zwrócił on uwagę na bardzo ważną rzecz, jaką jest samo bezpieczeństwo. Jak wspomnieliśmy na samym początku, kierowcy UBERa nie muszą przechodzić badań, zanosić zaświadczenia z właściwego sądu i ogólnie udowadniać, że nie stanowią zagrożenia. Firma podpisuje umowy z każdym, kto tylko ma czas, ochotę i samochód do wykonywania kursów. Dlatego jaką masz pewność, że za kierownicą nie zasiądzie osoba z wyrokiem spowodowania wypadku samochodowego? Albo czy potrafi udzielić pierwszej pomocy, gdy ta będzie niezbędna? Tyle wątpliwości i strachu.

Kierowcy taryf muszą udać się na kurs taxi Warszawa, na którym są uczeni nie tylko topologii miasta, ale i pierwszej pomocy. Przed egzaminem na licencję taxi Warszawa, są zobowiązani do dostarczenia wszelkich, niezbędnych dokumentów, które zaświadczają o braku przeciwwskazań do wykonywania zawodu i transportu osób w ruchu drogowym.

„Po co to wszystko? Aby ludzie mieli do nas zaufanie. Może nasz zawód nie niesie tak dużej odpowiedzialności jak zawód lekarza, ale również w jakimś stopniu odpowiadamy za bezpieczeństwo naszych klientów. Dowozimy ich na miejsce docelowe, tak aby bezpiecznie i w miarę szybko dotarli, bez strachu i zagrożenia. Dlatego tak potrzebne są nam te wszystkie pozwolenia, zaświadczenia i badania lekarskie. Dobrze, że klienci są coraz bardziej świadomi i wybierają nas, bo chcą czuć się bezpiecznie” – komentuje jeden z taksówkarzy na postoju przed Dworcem Centralnym.

Czy opłaca się być kierowcą UBERa? Na to pytanie każdy musi sam sobie odpowiedzieć, ale zanim to zrobi, niech obejrzy filmy w sieci, które pokazują obywatelskie zatrzymania, programy informacyjne o licznych kontrolach policji. Może to zniechęci do podpisywania umowy? Zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce.