Mansory Cormeum

Mansory Cormeum – Istnieje pewna interpretacja Mercedesa SLS AMG, której próżno szukać na posadzkach i asfaltach kompleksu Palexpo. Piszę o świeżutkim Mansory Cormeum.

Cormeum (nazwa od arii operowej Patricka Cassidiego „Vide Cor meum”) to dziewięćdziesięciokilogramowy zjazd wagowy karoserii. Wszystko za sprawą włókna węglowego znajdującego się w fikuśnie stylizowanych zderzakach, poszerzonych (66 przód, 84 mm tył) nadkolach, dyfuzorze i skrzydle, podpartym o dwa słupy, wybijające się z klapy bagażnika. Obniżone – o 20 mm – zawieszenie podkreśla prezencję, kutych, 20-calowych felg z oponami Michelin w rozmiarze 265/30 oraz 295/25.

571 KM z 6.2-litrowego silnika to wystarczająca moc, bez dwóch zdań. Jednak to za mało, aby chwalić się wśród tuningowej braci. Dlatego też 660 KM idzie na pierwszą linię frontu, a już niedługo, w sukurs przybędzie 800-konny potwór.


[Źródło: Auto-Blog.pl]