Triki na dwa kółka

triki

Wielu z nas na pewno nie raz widziało motocyklistów jadących na tylnym kole. Czy to na ulicy, czy na parkingu, ta akrobacja zdecydowanie przyciąga uwagę. Jeśli uważamy to za nieodpowiedzialne i bezmyślne – no cóż, każdy ma prawo do swojej opinii. Widok maszyny szorującej po asfalcie może dla laików rzeczywiście wyglądać jak bezsensowne niszczenia naszego motocykla. Mimo, iż wyglądem niewiele różnią się od swych braci prosto z salonu, motocykle do stuntu są do tej dyscypliny specjalnie przystosowane i dużo bardziej wytrzymałe, niż nam się wydaje. Jeśli jednak, po byciu świadkiem takich wyczynów po raz pierwszy, nasze myśli zmierzają w kierunku „mam motor, chcę tego spróbować!”, to przede wszystkim należałoby mieć świadomość tego, jak przygotować naszą maszynę do tego typu wyczynów.

…stunt?
Postanowiliśmy, że chcemy trenować stunt. Mimo, iż w Polsce jest to sport raczej niszowy, powoli zaczyna wkradać się do łask i istnieć w świadomości ludzi – w dniach 27-29 czerwca 2014 roku odbyły się trzecie mistrzostwa Polski „Stunt Open Krotoszyn”. W Stanach Zjednoczonych cieszy się coraz większą popularnością – organizowane są zloty i wspólne przejazdy, na których gromadzą się tysiące osób. Pierwsze mistrzostwa stuntu odbyły się w 2007 roku pod nazwą XDL Championships. Ma on szansę stać się jednym z bardziej popularnych sportów ekstremalnych z racji swej efektowności oraz coraz to większych rzesz ludzi chętnych płacić za możliwość oglądania profesjonalnych zawodników. Jazda na przednim lub tylnym kole, wszelkiego rodzaju drifty, siadanie na baku paliwa czy stawanie na motorze – to kilka z wielu trików, które mają w zanadrzu profesjonalni stunterzy. W ich wykonaniu wygląda to na niezwykle łatwe i niewymagające wysiłku – akrobacje są niezwykle płynnie i dynamicznie. Jednak, pomijając oczywiście wiele godzin spędzonych na treningach, ich motocykle są przystosowane do tego typu „zadań specjalnych” oraz zabezpieczone tak, by jazda nie skończyła się po pierwszej „glebie”.
Niezbędne przeróbki
Niemal jednogłośnie mówi się, że pierwszą modyfikacją, której należy dokonać, jest klatka na silnik. Chroni najważniejszą część naszej maszyny, więc w tej kwestii (zresztą, w każdej innej, w miarę możliwości, również) nie powinno się oszczędzać. Źle skonstruowana klatka może tylko zaszkodzić obijając lub niszcząc nam silnik… a nawet, przy większym pechu, może sprawić, że wylądujemy z nogą w gipsie. Najlepiej więc zamówić ją u człowieka, który wie co robi, lub zlecić jej wykonanie renomowanej firmie.

Kolejną przeróbką, tym razem umożliwiającą płynniejszą i bardziej dynamiczną jazdę, jest założenie większej tylnej zębatki. Dzięki temu przy mniejszych ruchach manetką osiągamy większe prędkości, co jest niezwykle przydatne podczas nagłych przyspieszeń czy stawianiu motoru na tylnym kole. Należy mieć świadomość, że dodatkowo można zmniejszyć zębatkę przednią, ale w takiej konfiguracji łańcuch szybciej się niszczy; oczywiście, przy jakichkolwiek zmianach tego typu należy odpowiednio zwiększyć liczbę ogniw.

Modyfikacją, która również jest zaliczana do tych podstawowych i umożliwia wykonywanie wszelkich akrobacji związanych z jazdą na tylnym kole jest skrócenie wydechu. Te montowane seryjnie bardzo często są po prostu za długie i istnieje ryzyko zahaczenia nimi o asfalt podczas jazdy. Następnie, można również zmienić zbiornik paliwa na wklęsły – najczęściej pokrywa się je substancją antypoślizgową (np. specjalną gumą), która zapewnia stabilność.

Modyfikacji, których można dokonać, jest cała masa – po podstawowym przygotowaniu motoru ogranicza nas jedynie własna wyobraźnia. Im więcej potrafimy, tym konkretniejsze mamy poglądy na to, co jeszcze można zmienić w naszej maszynie by ułatwić nam jazdę, lub umożliwić wykonywanie coraz to ciekawszych manewrów.
Źródło zdjęcia: motogen.pl